Skip to content
  • http://Wynurzony.pl Błażej Gantz

    Czasem jest potrzeba porozmawiania z kimś równie inteligentnym co my sami 😉 Jest to względnie normalne jako, że potrzeby społeczne są w miarę nisko w piramidzie potrzeb 😉

  • bp

    Czy w takim razie pisanie też jest szaleństwem? To przecież także wypowiedziana myśl do siebie. Ktoś może przeczytać, tak samo jak może usłyszeć zdanie powiedziane pod nosem. W pisaniu jest jeszcze większa samotność. Ale to jest właśnie droga przeciwna, krok OD szaleństwa. Są myśli, które nie wyjdą nawet przy największym wysiłku, a które chciałoby się jakoś wyrwać z głowy. Niech więc wyjdą przynajmniej te niespodziewane, wyrwane z kontekstu, powstałe pod wpływem chwili.

    To nie do końca na temat, ale skojarzyły mi się choroby i szaleństwo z przeczytanym niedawno wywiadem z Charliem Kaufmanem
    „Uważam, że każdy z nas cierpi na zaburzenia psychiczne. Z braku lepszej terminologii, diagnostyki nazywamy to po prostu subiektywnym spojrzeniem na świat, przypisanym każdej istocie ludzkiej.”
    http://www.dwutygodnik.com/artykul/6350-nie-wroce-do-pracy-w-call-center.html

    do następnego,
    b

    • http://podnaporem.pl Pod Naporem

      Pisanie i szaleństwo są bardzo blisko siebie. Może głównie przez to, że to drugie bywa hasłem-wytrychem na opis innego, dziwnego, nietypowego, a że pisząc sprawozdajesz swoje ciemne strony – możesz oczekiwać sądu. Przecież wszyscy jesteśmy po trosze szaleni.

      • bp

        Oczywiście, szaleństwo to szalenie płynne pojęcie. Jedni kończą w więzieniu, inni w szpitalu, jeszcze inni piszą, kolejni szybko umierają, a pozostali żyją w nieświadomości. To jednak dość niesprawiedliwe, że od każdego odstępstwa od normy natychmiast szuka się lekarstwa (to pewnie instynkt przetrwania). Choć tworzenie to wyjątkowo dobry lek. A może nie? Teraz zawężam ludzkość do tych, dla których tworzenie jest/było jedynym sposobem na istnienie. Czyli to, co stworzą jest w zasadzie tylko skutkiem ubocznym próby poradzenia sobie z czymś dziwnym w środku (jakkolwiek błaho lub pretensjonalnie by to nie zabrzmiało. Co z tego że… nie, to jest temat rzeka.

  • http://popfiction.pl/ Ola Gołąb

    Jacek, zadzwoń następnym razem, to nakarmię Cię sernikiem. Może być nawet jakieś warzywo obok.

  • Kaśka

    omójboszee jaki przeintelektualizowany weltszmerc <3 Jednak muszę przyznać, że końcówka z pizzą dotknęła pilchowskiej "istoty rzeczy". Pozdrawiam!

  • https://idyllliumetsymphonia.wordpress.com/ Marcin Brożek

    Samotność to suka. Ale i nauczycielka. Dzięki niej możemy dotrzeć do głębi naszego ja. Do własnych pragnień i pożądań, które zazwyczaj są maskowane przez wpływy innych. A jeśli chodzi o gadanie do siebie… Ja gadam sam do siebie. Nawet często. Jak za dużo mi myśli się plącze jak kot pod nogami w głowie. Lepsze to niż przesiąknięcie rzeką szalonych idei, które pewnie nigdy całkowicie nie wyjdą na światło dzienne.