Skip to content
  • happily_whatever_after

    Wow. Chcę więcej!

  • Fantasta

    Jakie napięcie, jak dotąd najlepszy wpis. Odwzajemnienie tego zaangażowania w kontakcie z drugą osobą nie zawsze musi równać się z długodystansową relacją a więc i tęsknotą za kimś, chodź w tym przypadku za czymś tak, nie przemyślałem tej wypowiedzi ale zacząłem wykorzystywać Twojego bloga jako możliwość do uzewnętrznienia również swoich myśli, zazwyczaj po napisaniu już swojego wywodu, ponownie go przeczytawszy stwierdzam „nie warto”. Tutaj na szczęście, a może i nieszczęście tego nie odczuwam. Dzięki Ci Jacku za tę możliwość.

    • http://podnaporem.pl Pod Naporem

      I ja dziękuję, że Ci się chce. :)

      • Fantasta

        Człowieku dziwny, czyżby weny Ci zabrakło czy w pocie czoła szykujesz coś grubego? Trochę tu pusto ostatnio.

        • http://podnaporem.pl Pod Naporem

          Ostatni tydzień sesji. Wyjazdy i rozjazdy, nie mam na nic czasu. Z początkiem marca dopiero coś złożę do kupy.

  • Gabriela Owdziej

    Gdybym była bardziej sprawna w układankach słów, czytałbyś coś co znaczy więcej niż och i ach, a grzeje bardziej niż przyjacielskie i szczere poklepanie po plecach.

    Jednak potrafię tylko wysłać grymas pokraczny z rodziny uśmiechopodobnych i dygnąć w podzięce.
    Może to naiwność podlotka, ale pomyślałeś mi ten felieton Kasi N., może i Tobie przyniesie jakąś miłą myśl:
    http://zwierciadlo.pl/bez-kategorii/blizniaczo-samotni

    serdeczności,
    G.

    • http://podnaporem.pl Pod Naporem

      O jak Nosowska ślicznie pisze! Dzięki za to i za klepanie po plecach, pomaga :)

      • Gabriela Owdziej

        Z radością to czytam, aż mi się grymas jakby bardziej twarzowy ułożył.. 😉

  • banned

    To było całkiem niesamowite.

  • Maxxie

    Dobre… Przeczytałbym książkę w podobnym klimacie…

  • Agata Klimczuk

    Ładnie to ująłeś: ,,umarłem na chwilę”.

  • Justyś Cz

    Bycie pojedynczym człowiekiem wymaga bardzo dużo wyczucia. Jest się wtedy wystawionym na dużo więcej „pierwszych” kontaktów, niż by się potrzebowało.
    Dopiero odkryłam, świetnie się Ciebie czyta.
    Pozdrawiam i życzę uśmiechu w ten paskudny dzień!

  • przydacz

    Przeczytałam właśnie wszystkie Twoje posty. Specjalnie zaparzyłam sobie kawę, okryłam się kocykiem, jak gdybym chciała uchronić się przed tymi wszystkimi myślami czy kolejną nieprzespaną, spędzoną na nieskończonych refleksjach nocą, cóż – koc nie uchronił, ale ciepło przynajmniej jest. Może to zasługa tzw. współodczuwania, może tego, że myślimy w podobny sposób, powód w sumie nie jest ważny. Ważne jest to, że zaraz zrobię sobie kolejną kawę i pozwolę sobie zatracić się w tym natłoku myśli, pozwolę sobie na bycie pod swoim własnym naporem, mojego własnego dziwnego człowieka.

  • Monika B

    Czytając ten tekst slizgalam się po literkach do końca, aby jak najszybciej poznać finał historii a jednocześnie nie chciałam, żeby się kończyła – tak mnie kupiłeś swoim stylem.. :)
    Wynika to też pewnie z tego, że w pewnym aspekcie utożsamiam się z głównym bohaterem. Stety bądź niestety… Ech…

  • Pola Negri

    trafiłam tu przypadkiem i jakie miłe zaskoczenie! tekst jest ponadprzeciętny. nie wnikam, w jakim stopniu jest to fikcja literacka, a w jakim inspiruje Cię życie, ale… przecież to wcale nie musi tak wyglądać. ta klatka. sztuką jest spotkać takiego człowieka, który nie zamknie Cię w klatce, a zmotywuje do lotu! ale to pewnie idealistyczne brednie, prawda? :) zresztą co ja tam wiem…
    w każdym razie tekst naprawdę dobry. będę tu czasami wpadać z kubkiem herbaty.

  • Laura

    Jej, ten tekst mi uświadomił, że powinnam przestać oceniać ludzi pod względem ich znajomości filozofii. Ostatnio ktoś wydał mi się „szczególnie ciekawy”, bo umiejętnie powiązał skarpetki z Heideggerem, a jego samego z Adorno. W ten sposób nigdy nie przedłużę gatunku w żadnej toalecie.
    No nic, czekam na więcej słów!

  • pasażerka

    Zastanawiam się, na ile ta głupia i ścisła doktryna Ci starczy? Właśnie tak widzisz całe swoje życie? Nie zamierzam tego oceniać, teraz to nawet modne, a jeśli idzie za takim rozumowaniem jakaś ideologia, to nawet lepiej. W końcu każdy żyje jak chce i to jest chyba najpiękniejsze w tych czasach. Tylko tak sobie myślę, że los bywa przewrotny – my często gardzimy szansami, które nam daje, a potem po cichu tęsknimy do tej, jak to Ty nazwałeś, klatki…

  • marylou

    A co gdyby to M. okazała się tą zgorzkniałą, niedbającą o względy bohatera jednostką? Czy w zaistniałych okolicznościach to mężczyzna nie przejąłby jakże niewdzięcznej i upokarzającej roli tego bardziej ‚zainteresowanego’ potencjalną partnerką? Chociażby nieświadomie? A może to zwyczajny mechanizm ról społecznych, w które sami, chcąc nie chcąc się wpisujemy?…Fajnie być nonszalanckim intelektualistą…tylko wtedy gdzie ta klatka, do której w gruncie rzeczy (pomijając przypadki socjopatii i autosadyzmu) zwykle i tak dążymy…bo ostatecznie wolimy ją niż samotność.

    • http://podnaporem.pl Pod Naporem

      Dobre pytania.

      • marylou

        Dziękuję. Szkoda tylko, że to są pytania bez odpowiedzi i będziemy tak biec na oślep aż do następnego razu…jaki to ma sens?

  • Kokosowy Maniak

    Wow, byłam zawiedziona że to już koniec kiedy czytałam ostatnie zdanie. Całą książkę bym taką przeczytała. Świetny styl pisania – rozpływający, ale nie przymulający.